Aktywna Czarna Maska do Włosów na bazie Szungitu (oraz co z tą Andreą? cd.)

By | 03:28 6 comments
Jakiś czas temu, za sprawą serii wpisów u Anwen, pojawił się wysyp postów o ulubionych maskach emolientowych. Zauważyłam, że w wielu takich wpisach przewijała się Aktywna Czarna Maska do włosów na bazie Szungitu "Wzrost i Gęstość". Tak się składa, że od dłuższego czasu jestem jej posiadaczką. Czy szczęśliwą?


Byłam bardzo ciekawa tego produktu, zwłaszcza, że jest to maska o składzie emolientowym, a takie właśnie składy są najbardziej lubiane przez moje włosy, o czym wspominałam we wpisie na temat maski Biovax do włosów suchych i zniszczonych.

Czego dowiadujemy się od producenta?

Aktywna czarna maska na bazie szungitu - dzięki unikalnej kombinacji naturalnych składników poprawia krążenie krwi w skórze głowy, zapobiega przerzedzeniu włosów, zwiększa ich żywotność, wzmacnia korzenie, stymuluje wzrost, a włosy stają się silne i zdrowe.
Bardzo aktywny karelski szungit poprawia krążenie krwi w skórze głowy, nasyca podstawowymi pierwiastkami, wzmacnia cebulki włosów, ma działanie antyoksydacyjne. Olejki eteryczne z imbiru i cytryny zwiększają krążenie krwi i stymulują wzrost włosów, dają uczucie świeżości. Ekstrakty z rozmarynu, tymianku i eukaliptusa wzmacniają włosy i stymulują wzrost, pomagają wyeliminować łupież. Szafran i mirt ma działanie przeciwzapalne, odżywiają i zmiękczają włosy. Bezbarwna henna wzmacnia włosy i odbudowuje uszkodzoną strukturę, pobudza mieszki włosowe, powoduje aktywny wzrost włosów. Masło shea i monoi chroni włosy przed rozdwajaniem końcówek i przywraca blask.


Skład:

Aqua (demineralizowana woda szungitowa), Cetearyl Alcohol, Ceteareth-3, Behentrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose, Soybean Glicerides, Ekstrakty: Rosmarinus Officinalis (ekstrakt z rozmarynu), Thymus Serpyllum (ekstrakt z tymianku), Eucalyptus Globus (ekstrakt z eukaliptusa), Myrtus Communic (ekstrakt z mirtu), Crocus Sativus Flower (ekstrakt z szafranu), Lawsonia Inermis (henna), Rosa Damascena (ekstrakt z róży damasceńskiej),  Butyrospermum Parkii Butter (masło Shea), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Gardenia Tahitansis Flower (olej z monoi), Pelos (szungit), Cytrus Medical Limonium Essential (olej z limonki), Zingiber Officinale (olej z imbiru), Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Methylparaben, Methylisothiazolinone, Perfum. 


Opis maski:

Produkt dostajemy w czarnym słoiczku o pojemności 220 ml - to dość sporo zważając na to, że maska jest całkiem wydajna, choć konsystencja nie należy do gęstych. Maska ma ciemnoszary kolor i ubogacona jest czarnymi drobinkami - jak można się domyślić, są to drobinki szungitu.


Czym jednak jest szungit?
Szungit to jeden z naturalnie występujących w przyrodzie minerałów zawierających węgiel. Przez naszych przodków używany był do poprawiania jakości wody pitnej. Minerał ten ma wiele właściwości leczniczych, o których można przeczytać w Internecie, nas jednak interesuje jego wpływ na włosy i skórę głowy. Płukanka z wody szungitowej chroni włosy przed wypadaniem, zapobiega łysieniu i działa przeciwłupieżowo, ponadto wzmacnia cebulki włosów i pozostawia włosy błyszczące i jedwabiste w dotyku.


Moja opinia

Czarna maska to pierwszy rosyjski kosmetyk, na który się zdecydowałam. Moim włosom trudno dogodzić jeśli chodzi o emolientowe kosmetyki. Przyznam, że po pierwszym użyciu tej maski nie byłam zadowolona - z włosami nie zrobiła nic dobrego, a wręcz wyglądały jakbym lekko przesadziła z proteinami. Szybko z niej zrezygnowałam i z podkulonym ogonem wróciłam do odżywki Garnier - Awokado i masło karite. 
Jednak gdy w grudniu ubiegłego roku zanim zaopatrzyłam się w wyżej wspomniany Biovax, musiałam wspomóc się czymś o dłuższym działaniu niż odżywka, a z racji tego, że wyjeżdżając z kraju zabrałam ze sobą swoje "włosowe zapasy", postanowiłam dać czarnej masce drugą szansę.
Tym razem dodałam do niej kilka kropli oleju kokosowego, który jest uwielbiany przez moją czuprynę. Rozprowadziłam maskę na całej długości włosów, zawinęłam w koczek, nałożyłam czepek i zostawiłam na 30 min. Zazwyczaj kiedy zmywam maski, potrafię wyczuć czy dany produkt zadziałał pozytywnie (włosy są mega gładkie) - przy tej masce nie czułam takiego efektu, a na pewno nie był on taki jak np. przy Biovax. Jednak kiedy moje włosy wyschły i doszły do siebie (zazwyczaj potrzebują 2-3h na domknięcie łusek; płukanki itp. niewiele pomagają), były dość gładkie i - standardowo po kokosie - dociążone. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się takiego efektu - byłam raczej nastawiona sceptycznie, zwłaszcza że olej kokosowy widnieje w składzie tego produktu, jednak jest uplasowany dość nisko. Od tamtej pory czarnej maski używam częściej, ale raczej nie zdecyduję się na kolejny zakup, bo skoro inne, łatwiej dostępne i tańsze maski dają zdecydowanie lepszy efekt, to nie widzę w tym większego sensu.

 
Swój egzemplarz kupiłam TUTAJ, za około 20 zł + przesyłka; obecnie cena jest niższa, więc jeśli chcecie sprawdzić działanie czarnej maski do włosów na bazie szungitu to macie do tego dobrą okazję. :)



Co z tą Andreą?

Kilka tygodni temu wspominałam Wam o moim problemie z wcierką Andrea, podjęłam wtedy drugą próbę wcierania. Niestety, okazało się, że za stan skóry głowy podczas kuracji odpowiada główny bohater, czyli sama wcierka. Tym razem objawy, które opisywałam w TYM poście pojawiły się już po kilku dniach wcierania, dlatego też byłam zmuszona przerwać kurację. Ale przecież "do trzech razy sztuka" - postanowiłam dać Andrei ostatnią szansę i jak tylko wrócę z Polski zacznę ją stosować według zaleceń producenta, czyli dodając do szamponu. 

P.S. Zaplanowałam dla Was mały konkurs, aby będąc w Polsce móc wysłać Wam nagrody. Szczegóły już niedługo! :)
 


 
Miałyście okazję używać tej maski?




Pozdrawiam Was serdecznie


Nowszy post Starszy post Strona główna

6 komentarzy :

  1. mska bardzo ciekawa, a co do andrei ja na pierwszy raz wylalam prawie pół buteleczki, nie umiem dozować takich kosmetyków :( ale przerwałam bo łykam póki co hairvity i chce zobaczyć czy beda efekty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zrobiłam to samo z moją pierwszą buteleczką, też mam problem z dozowaniem. Jutro pojawi się tu konkurs, w którym Andrea będzie jedną z nagród. :)
      Daj znać jak skończysz kurację Hairvity, jestem strasznie ciekawa efektów. :)

      Usuń
  2. z Szungitowej serii miałam spray i był świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O szkoda, bo wygląda zachęcająco. Na spray też się czaje :D

    OdpowiedzUsuń